nastepne dni to juz tylko plaza, basen, jedzenie, picie x 500% i spanie x 100% plus nocne wedrowki po glosnych dyskotekach i knajpach przy deptaku to moj zywiol, zaliczylem tez disco w hotelu, przedstawienie ktore mi sie bardzo podobalo i wycieczke do starego Nessebaru i to az 2 razy, po drodze jechalismy ciuchcia i bylo bardzo fajnie, a w srode rodzice zabrali mnie na bulgarska wies gdzie czekaly mnie atrakcje w postaci osiolka, kozek, kur i PSA ktory byl najfajniejszy, przycmil nawet disco i pokazy folk i wszystko inne...
generalnie to uwielbialem jesc co widac po tym ze przytylem pol kilo za tydzien :) i kochalem spac, przychodzac z plazy padalem w recznik :)))
najwazniejszym zadaniem na plazy bylo zasypywanie morza, na drugim miejscu to kopanie i zabawa w dziurach, bajorkach na plazy, a na samym koncu kapiel w morzu i skakanie pzrez fale, basen dopiero spodobal mi sie w pzredostatni dzien a wlasciwie spodobalo mi sie tylko plywanie na materacu :)
duzo moznaby pisac, bo wspomnien sporo... i o tym jak uczylem sie robic babki z piasku, jak tanczylem przy scenie itd...
ale wazne ze przylecielismy szczesliwie pomimo ze sekundy pzred ogromna nawalnica deszczu, a teraz zycie toczy sie dalej i mimo ze w Polsce nadal zimno to ja szpanuje opalenizna na murzyna :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz